czwartek, 21 marca 2013

Anonimowy blog??



Czy możliwe jest aby pozostać w sieci anonimowym?
Nie chodzi mi tutaj o anonimowe szeroko pojęte „łamanie prawa”. 
Wiem, że służby mundurowe bez problemu (lub ewentualnie z małym problemem) mogą namierzyć delikwenta siejącego spustoszenie w sieci.
Ja mam na myśli coś innego. 
Powodem dla którego stworzyłam  tego bloga była chęć posiadania swojego miejsca. Miejsca w którym będę mogła wyrazić to co naprawdę czuję i myślę.
Miał to być taki mój pamiętnik.
Postanowiłam, że nikomu nie powiem o jego istnieniu. Ani rodzinie, ani znajomym. Bo tylko wtedy będę mogła pozostać tu całkowicie sobą.
Teraz jednak zastanawiam się czy to jest możliwe.
W ciągu ostatnich dni przygotowałam  kilka postów w wersji roboczej i postanowiłam jednak ich nie publikować. Były to posty o teściowej, pracy lub moim małżeństwie.
Powstrzymała mnie myśl, że mimo nie ujawniania swoich danych, osoba która mnie zna niemiałaby najmniejszego problemu  z połączeniem tego bloga ze mną.
Jednak jeżeli mam tu cedzić słowa i zastanawiać się co pisać mogę a czego nie wypada, to prowadzenie tego bloga mija się z celem.
Dlatego zobaczę … chyba zaryzykuję.

piątek, 15 marca 2013

w marcu jak w garncu czyli zawieje i zamiecie


 Aż trudno uwierzyć, że jeszcze parę dni temu była piękna słoneczna pogoda.
Dobrze, że nie pochowałam jeszcze zimowych butów i kurtek.

 Zima wróciła !!!

 


 

 Do pracy chodzę piechotą (idę ok 5 min) i dzisiaj patrząc jak ludzie męczyli się żeby wyjechać z osiedla szczególnie cieszyłam się że mnie ten problem nie dotyczy.




Ale jest ktoś kto był zachwycony dzisiejszą pogodą.




           
Ja jednak z wielką radością pożegnałabym już zimę.
Jestem strasznym zmarzluchem i z niecierpliwością czekam na wiosnę.
 


O mnie



Nazywam się Gosia. Niedawno skończyłam 30 lat.
Mam dwuletnią córeczkę, męża i psa.
Od 2008r. jestem urzędnikiem samorządowym.
5 miesięcy temu postawiłam (nie pierwszy raz zresztą) wszystko ja jedną kartę i przeprowadziłam się z jednego miasta wojewódzkiego do drugiego.
W pracy udało mi się zorganizować przeniesienie ale moja rodzina i znajomi  zostali 250 km  za mną. No może nie do końca, mam tu teściów i rodzeństwo męża.
Dlaczego się przeprowadziłam?
Żeby ratować  moje małżeństwo.
Czy było warto?
Nie wiem,  ostatnio szczerze w to wątpię.
Jako, że zaczynam popadać w coraz bardziej melancholijne nastroje (a zawsze byłam postrzegana jako osoba pozytywnie zakręcona) pomyślałam, że rozwiązaniem może będzie blog.
Opieka nad córką blokuje moje życie towarzyskie, więc może blog  w jakiś sposób mi to wynagrodzi.